Kartka z kalendarza

Dzisiaj jest: Środa
16 Października 2019
Światowy Dzień Żywienia i Walki z
Głodem
Imieniny obchodzą
Ambroży, Aurelia, Dionizy, Florentyna,
Galla, Gallina, Gaweł, Gerard, Gerarda,
Gerhard, Grzegorz, Radzisław

Do końca roku zostało 77 dni.
Zodiak: Waga
Projekty GSPP
Gdańskie Okienka Przedszkolne 

Słoneczne Okienka Przedszkolne 
Współpraca















 

Rowerowy Gdańsk

Rowerem na Stogi?

E-mail Print PDF
altJuż przejechanie rowerem z Dolnego Miasta stanowi problem. Tam, wydzielona ścieżka rowerowa zaczyna się dopiero w okolicach ulicy Siennickiej. Swobodnie można przejechać jedynie przez Przeróbkę, potem ścieżka się urywa. Na wysokości mostu Jana Pawła II zamienia się w wąski, nierówny chodnik biegnący wzdłuż działek. Rowerzyści ponownie mogą wjechać na swój pas ruchu dopiero przy ulicy Nowotnej i stamtąd dojechać do samej plaży.

Gdańskie ścieżki rowerowe uchodzą za wzór dla innych miast. Uważamy je za jeden z naszych „cudów Trójmiasta”. Faktycznie, w porównaniu z innymi miastami, u nas dróg rowerowych jest stosunkowo dużo, w wielu miejscach są one połączone w komunikacyjne ciągi i tworzą sensowną sieć. Jednak tylko niektóre z nich reprezentują wysoki standard, taki jak np. droga rowerowa wzdłuż al. Zwycięstwa -  wydzielona od chodnika dla pieszych, asfaltowa i szeroka, umożliwiająca swobodnie mijanie i wyprzedzanie.

W ramach Pomorskich Studiów Regionalnych Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego opublikował pod koniec grudnia 2009 roku nowatorski w skali kraju dokument wyznaczający kierunki rozwoju systemu rowerowego na Pomorzu. Opracowanie w formie „Zielonej Księgi” zostało skierowane do społecznej debaty. Znaczy to, że jej twórcy zapraszają wszystkich zainteresowanych mieszkańców do wyrażania swoich poglądów, które nasunęły się podczas lektury.

Warto więc zająć głos w dyskusji i podzielić się komentarzem rowerzystów z „naszej” części Gdańska. Mimo dużego zainteresowania Miasta tworzeniem „kultury rowerowej” w Gdańsku, można odnieść wrażenie, że w planach tych skutecznie pomijane są Stogi i reszta „wyspy”. Wszystkich mieszkańców Metropolii cieszy na pewno rozbudowany Park Nadmorski w Brzeźnie i możliwość swobodnej jazdy rowerem do Jelitkowa i Sopotu. Dlaczego jednak kierunek inwestycji jest tak jednostronny? Dlaczego nie pomóc rowerzystkom i rowerzystom przedostać się na Stogi, dojechać do Wisłoujścia, na Westerplatte czy do Sobieszewa?
Co prawda w „Zielonej Księdze” wiele mówi się o konieczności odejścia od koncepcji tworzenia dla rowerów wydzielonych dróg. Taka polityka jest istotnie bardzo kosztowna i w opinii autorów nie może doprowadzić do pełnego zaspokojenia potrzeb ruchu rowerowego, ani nie sprzyja bezpieczeństwu. Autorzy twierdzą więc, że rowerzyści powinni korzystać z jezdni, a im więcej ich tam będzie, tym będą bezpieczniejsi. Koncepcja całkowitego eliminowania  rowerzystów z jezdni  jest aktualnie zarzucana we wszystkich krajach europejskich realizujących politykę zrównoważonego rozwoju.
-W rozwoju ruchu rowerowego najistotniejsze znaczenie mają działania promocyjne i edukacyjne, a nie skupianie się wyłącznie na kosztownych działaniach o charakterze inżynierskim - przekonuje Remigiusz Kitliński, oficer rowerowy Gdańska.
Edukacja i promocja to kluczowa droga by przekonać agresywnych kierowców, że jezdnia to nie tylko ich terytorium. Jak jednak edukacją naprawić zbyt wąską i dziurawą jezdnię? I jak przekonać rowerzystę, że doszczętne ochlapanie go przez wyprzedzający samochód jest odpowiednią ceną za zrównoważony rozwój? Edukacja przyda się też samym rowerzystom, którzy podczas jazdy jezdnią stają się nie tylko ofiarami wypadków, ale też nierzadko ponoszą za nie winę.

Czy „Zielona Księga” wywoła w Gdańsku debatę na temat przyszłości ruchu rowerowego w naszym mieście? I czy debaty społeczne w Polsce w ogóle coś znaczą? W jakim stopniu mieszkańcy mogą wpływać na decyzje władz w sprawie np. polityki rowerowej?
Doświadczenie uczy, że gdyby nie inicjatywy obywatelskie w Gdańsku, być może nadal nie byłoby dróg rowerowych lub byłoby ich o połowę mniej. Sami rowerzyści konsekwentnie walczyli o swoje miejsce w polityce władz Miasta. Do historii przeszły pomysły inicjowane przez Obywatelską Ligę Ekologiczną (OLE) na czele z Rogerem Jackowskim i Przemkiem Milerem wspieranych przez Marcina Hyłę z Polskiego Klubu Ekologicznego (PKE) z Krakowa.

Warto też uczyć się od działaczy z innych miast, którym udaje się zmobilizować energię i zwrócić uwagę Miasta na ważne dla nich kwestie. Dobrym przykładem jest Łódź. Działa tam Grupa Pewnych Osób, która organizuje akcje obywatelskie mające na celu pobudzić mieszkańców do głośnego wyrażania swoich opinii i zwrócić uwagę na problemy związane m.in. z poprawą warunków jazdy po mieście rowerem. Szerokim echem odbiła się ich akcja "poprawiania" krawężników na drogach rowerowych (czyli nielegalnego domurowywania podjazdów do nich). Jaki był tego skutek?
-Rzeczniczka Zarządu Dróg i Transportu obiecała, że nastąpi przegląd sytuacji na krawężnikach, co nie nastąpiło. Pracy z urzędem nie ułatwia karuzela stanowisk w tej instytucji - opowiada Wojtek Makowski z łódzkiej Fundacji Fenomen, biorący udział w akcji.
Jednak Łodzianie nie poddają się. Mają na swoim koncie także sukcesy. Z ich inicjatywy doszło do przyjęcia przez Łódź standardów infrastruktury miejskiej,  tj. wysokości krawężników, nawierzchni czy zakrętów, które da się pokonać bez ostrego hamowania.
- Konsultowaliśmy plan tras rowerowych dla Łodzi do 2020 roku. Na niektóre rzeczy udało się wpłynąć. Jednak nawet te, które były zabudżetowane na ten rok, nie powstały, bo nie zgłosili się projektanci lub wykonawcy. Trzeba pilnować, aby drogi lub pasy rowerowe były budowane przy budowach dróg samochodowych. Jeżeli zostawimy to na później, droga nie powstanie. Nawet jeżeli urząd miasta przeznaczy na nią pieniądze, nie znajdzie się wykonawca - przestrzega Makowski.

Działacze z Łodzi starają się też skupiać środowisko rowerowe i zachęcać innych do zmiany środków transportu.
- Wzięliśmy się porządnie za promocję comiesięcznej „Masy Krytycznej” (przyp.red. wspólny przejazd „masy” rowerów ulicami miasta), na której jest okazja, żeby powiedzieć o innych działaniach rowerowych. Zdecydowaliśmy się na legalizację Masy, która wcześniej jeździła spontanicznie. Teraz jest konsultowanie trasy z Policją i jej obstawa. Nie wszystkim się to podoba, ale chcieliśmy, żeby było to wydarzenie postrzegane jako bezpieczne, na które rodzic może zabrać dziecko. Powstał blog ze zdjęciami łódzkich szykownych rowerzystów i rowerzystek, na którym można nas zobaczyć i policzyć, jak nas dużo 
Dzięki mobilizacji rowerzystów, którzy zaczęli zgłaszać na stronie Masy Krytycznej problemy, jakie napotykają jeżdżąc rowerem po mieście, stała się możliwa akcja "Seek and Destroy". Polega ona na cotygodniowym wysyłaniu pisma dotyczącego jednego rowerowego absurdu w mieście. Jak na razie udało się jedynie doprowadzić do namalowania oznaczeń w kilku miejscach, gdzie drogi rowerowe krzyżują się z samochodowymi.

W zeszłoroczne Zaduszki łodzianie postawili także pierwszy w Polsce pomnik "Ducha roweru", aby upamiętnić rowerzystę zabitego przez samochód.
- Wzbudziło to nieco dyskusji na temat bezpieczeństwa poruszania się na rowerze, które w Polsce ogólnie wygląda bardzo źle- podsumowuje Makowski.
Sens głośnego wyrażania swojej opinii i wywierania wpływu na decydentów może tylko z pozoru wydawać się waleniem głową w mur. Kropla drąży skałę, a początek nowego roku jest dobrym pretekstem by zacząć zmieniać swoje przyzwyczajenia. Dotyczy to zarówno angażowania się w społeczną debatę, jak i jazdy na rowerze, mimo że infrakstruktura nie wszędzie nam sprzyja.

Zobacz mapę istniejących i planowanych gdańskich tras rowerowych



O „Zielonej Księdze” pisaliśmy TUTAJ


 

Comments (3)
Niedawno opiniowałem projekt ścieżki rowerowej na Stogi
3 Monday, 11 January 2010 01:20
Miki
Na razie projekt, ale zakładał pociągnięcie od elektromontażu, od strony działek (poszerzenie istniejącego chodnika i zmniejszenie i uporządkowanie rowu. Następnie na wysokości komisariatu miałaby przechodzić na drugą stronę i zmieścić się pomiędzy torami tramwajowymi a działkami.

To był na razie projekt i nie wiadomo kiedy dojdzie do realizacji. Ale chociaż to cieszy.
aha
2 Wednesday, 06 January 2010 23:13
stachu twoj brachu
pewnie chodza po tych sciezkach dlatego ze sa prostsze niz chodniki dobrze ze jeszcze zaden dres-wagen nie wpadl na to by swoim golfikiem jezdzic po nich :)
piesi
1 Wednesday, 06 January 2010 17:53
tadzio
Tylko niech wreszcie po ścieżkach rowerowych przestaną chodzic babcie z wózkami i debile którzy myślą ,ze scieżka jest do chodzenia ale jak ktoś w nich wjedzie to drą japę w niebogłosy.

Add your comment

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Your name:
Your email:
Subject:
Comment:
  The word for verification. Lowercase letters only with no spaces.
Word verification:

 

Uwaga! Ta strona używa cookies i podobnych technologii.
 
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie klikając tutaj.    
   
(brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)

 

 

We have 64 guests online